sobota, sierpień 12, 2006
cz. 2.
Wisława Szymborska ( Nic dwa razy )


Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy . Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny .
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata ,
nie bedziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy ,
nie ma dwóch podobnych nocy ,
dwóch tych samych pocałunków ,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy .
Wczoraj , kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno ,
tak mi było , jakby róża
przez otwarte wpadła okno .
Dziś , kiedy jesteśmy razem ,
odwróciłam twarz ku ścianie .
Róża ? Jak wygląda róża ?
Czy to kwiat ? A może kamień ?
Czemu ty sie , zła godzino ,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a wiec to jest piękne.
Uśmiechnięci , współobięci
spróbujemy szukać zgody ,
choć różnimy sie od siebie
jak dwie krople czystej wody .
i nie zdarzy . Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny .
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata ,
nie bedziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy ,
nie ma dwóch podobnych nocy ,
dwóch tych samych pocałunków ,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy .
Wczoraj , kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno ,
tak mi było , jakby róża
przez otwarte wpadła okno .
Dziś , kiedy jesteśmy razem ,
odwróciłam twarz ku ścianie .
Róża ? Jak wygląda róża ?
Czy to kwiat ? A może kamień ?
Czemu ty sie , zła godzino ,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem ?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a wiec to jest piękne.
Uśmiechnięci , współobięci
spróbujemy szukać zgody ,
choć różnimy sie od siebie
jak dwie krople czystej wody .
Wisława Szymborska ( Noc )
Co takiego zrobił Izaak ,
proszę księdza Katechety ?
Może piłką wybił szybę u sąsiada ?
Może rozdarł nowe spodnie ,
gdy przechodził przez sztachety ?
Kradł ołówki ?
Płoszył kury ?
Podpowiadał ?
Niech dorośli
leżą sobie w głupim śnie ,
ja tej nocy
muszę czuwać aż do rana
Ta noc milczy ,
ale milczy przeciw MNIE
i jest czarna
jak gorliwość Abrahama .
Gdzie sie skryję ,
gdy biblijne oko boże
spocznie na mnie
jak spoczeło na Izaaku ?
Stare dzieje
Bóg , gdy zechce , wskrzesić może .
Więc naciągam koc na głowę
w mrozie strachu
Coś niebawem
zabieleje przed oknami ,
ptakiem , wiatrem
po pokoju zaszumi .
Ale przecież nie ma ptaków
z tak wielkimi skrzydłami ,
ani wiatru w tak długiej koszuli .
Pan Bóg uda ,
że wefrunął przypadkiem ,
że to wcale a wcale nie tutaj ,
a potem weźmie ojca
do kuchni na konszachty ,
z dużej trąby mu w uszy zadmucha .
A gdy jutro skoro świt
ojciec w drogę mnie zabierze ,
pójdę , pójdę
pociemniała z nienawiści .
W żadą dobroć , w żadną miłość
nie uwierzę ,
bezbronniejsza
od listopadowych liści .
Ani ufać
nic nie warte jest ufanie
Ani kochać
żywe serce nosić w piersiach .
gdy sie stanie , co się stać ma ,
gdy sie stanie ,
bić mi będzie grzyb suszony
zamiast serca .
Czeka Pan Bóg
i z balkonu chmur spoziera ,
czy się ładnie , czy się równo
stos zapali
i zobaczy ,
JAK NA PRZEKÓR SIE UMIERA
BO JA UMRĘ
NIE POZWOLĘ SIĘ OCALIĆ !
Od tej nocy
ponad miarę złego snu ,
od tej nocy
ponad miarę samotności ,
zaczął Pan Bóg
pomalutku
dzień po dniu
przeprowadzke
z dosłowności
do przenośni .
proszę księdza Katechety ?
Może piłką wybił szybę u sąsiada ?
Może rozdarł nowe spodnie ,
gdy przechodził przez sztachety ?
Kradł ołówki ?
Płoszył kury ?
Podpowiadał ?
Niech dorośli
leżą sobie w głupim śnie ,
ja tej nocy
muszę czuwać aż do rana
Ta noc milczy ,
ale milczy przeciw MNIE
i jest czarna
jak gorliwość Abrahama .
Gdzie sie skryję ,
gdy biblijne oko boże
spocznie na mnie
jak spoczeło na Izaaku ?
Stare dzieje
Bóg , gdy zechce , wskrzesić może .
Więc naciągam koc na głowę
w mrozie strachu
Coś niebawem
zabieleje przed oknami ,
ptakiem , wiatrem
po pokoju zaszumi .
Ale przecież nie ma ptaków
z tak wielkimi skrzydłami ,
ani wiatru w tak długiej koszuli .
Pan Bóg uda ,
że wefrunął przypadkiem ,
że to wcale a wcale nie tutaj ,
a potem weźmie ojca
do kuchni na konszachty ,
z dużej trąby mu w uszy zadmucha .
A gdy jutro skoro świt
ojciec w drogę mnie zabierze ,
pójdę , pójdę
pociemniała z nienawiści .
W żadą dobroć , w żadną miłość
nie uwierzę ,
bezbronniejsza
od listopadowych liści .
Ani ufać
nic nie warte jest ufanie
Ani kochać
żywe serce nosić w piersiach .
gdy sie stanie , co się stać ma ,
gdy sie stanie ,
bić mi będzie grzyb suszony
zamiast serca .
Czeka Pan Bóg
i z balkonu chmur spoziera ,
czy się ładnie , czy się równo
stos zapali
i zobaczy ,
JAK NA PRZEKÓR SIE UMIERA
BO JA UMRĘ
NIE POZWOLĘ SIĘ OCALIĆ !
Od tej nocy
ponad miarę złego snu ,
od tej nocy
ponad miarę samotności ,
zaczął Pan Bóg
pomalutku
dzień po dniu
przeprowadzke
z dosłowności
do przenośni .
kolejne wiersze ...cz. 1

Tadeusz Borowski
Wiem , z nagła się otworzy krąg
miłości naszej .
Nieostrożny mej ręki ruch odpłoszy ciebie -
wtedy odejdziesz .
Każda rzecz ,
której dotknełaś , nawet powiew
powietrza , idącego od drzwi ,
lekko przez ciebie otwieranych -
ciebie mi będą przypominać ,
jak gdyby struną były , którą ,
przechodząc mimi , potrąciłaś . . .
A jakim dźwiękiem będę drżał
JA , który miałem cię w ramionach ? "
miłości naszej .
Nieostrożny mej ręki ruch odpłoszy ciebie -
wtedy odejdziesz .
Każda rzecz ,
której dotknełaś , nawet powiew
powietrza , idącego od drzwi ,
lekko przez ciebie otwieranych -
ciebie mi będą przypominać ,
jak gdyby struną były , którą ,
przechodząc mimi , potrąciłaś . . .
A jakim dźwiękiem będę drżał
JA , który miałem cię w ramionach ? "
czas niespokojny

Tak sobie pomyślałam, że dziś należy wam sie coś romantycznego.
Taki prezent ode mnie dla was. ( wiersz - kiedyś gdzieś
znalazłam i nawet wysłałam swojemu miśkowi mailem do pracy ).
bardzo mi się podoba, mam nadzieje, ze wam też się spodoba.
I życze wam abyście spotkali i umieli utrzymać prawdziwą miłość .
Bo mimo tego wszystkiego co dzieje się do okoła to miłość istnieje
i ma się dobrze.
Miłego czytania :
Nie ma mnie
męczę doskonałego
prawdziwość zżera od wewnątrz
jestem i uspokoje Ciebie
nierealność...
twoje skrzydła chwytam
umierajac wpół
niezaistniałam
na bladym płótnie
skruszona oddalam się
chowam ramiona
KOCHAM CIĘ
im dalej ty...
TYM MOCNIEJ UMIERAM
niszczyć się
tak jakbym kilka razy na dzień
bawiła się w drobne samobójstwo
na moim ciele nakreślę krzyk-
PRZYJDŹ !!!
DOŚĆ
nie jesteś
zginę i ja
obłęd jak sen zjawił się
nawet nie czuję różnicy
tylko trochę więcej
krzyczę
i na słońce chowam się
czekam
i nie przestanę
KOCHAĆ CIĘ
NA ŚMIERĆ.
I jak wiersz?
Ze względu na mój dzisiejszy nastrój znalazłam swój stary zeszyt z wierszami które mi sie podobały i wciąż podobaja zawsze w jakiś sposób koiły mnie.
Myślę, że mogę się z wami nimi podzielić. Może komuś z was keidyś pomogą jak mnie :)
może za chwile je tu wrzuce, albo w pierwszej wolnej chwili.
Pozdrawiam.
